Najklasyczniejszy, dziś już totalny staroć,
utwór Cascady. Ja sama słyszałam go w pierwszej klasie gimnazjum, na
szkolnej dyskotece, czyli ładnych parę lat temu. Nie miałam pojęcia co
to, a kiedy już dorwałam, gwałciłam replay bez przerwy.
Czemu akurat Happy Hardcore’owy mix? Ano
własnie. Do piosenki mam sentyment, a jeśli występuje w moim ulubionym
gatunku jako remix, tym bardziej mi się podoba. Wielki props dla Breeze –
to trochę guru jak i Manian, każdy utwór na pewno będzie dobry.
Zremixowany kawałek praktycznie wcale nie różni się od oryginału,
prawda? Jest szybszy, trochę więcej basu i to jakby wszystko. Właśnie!
Utwór w żaden sposób nie jest zmieniony jak to w przeróbkach bywa. Trwa
prawie tyle co oryginał, wszystko jest w tej samej kolejności. Dlatego
też nie zrecenzuję go „po kolei”, bo jest taki sam. Klasyk sam w sobie,
idealny na imprezę, nogi same się rwą!

0 komentarze:
Prześlij komentarz